Nie ma chyba obecnie nikogo, kto by nie zareagował żywo na takie nazwy czy tytuły jak Świat Według Kiepskich, Ranczo czy Miodowe lata, w których obserwujemy zmagania zwyczajnych ludzi – takich jak my sami – którzy borykają się ze swoją codziennością. Są tak zwane komedie telewizyjne lub inaczej sitkomy. To całkiem nowy gatunek filmowy, który z jednej strony bawi, śmieszy a z drugiej strony, zmusza do refleksji i zastanowienia się nad nami samymi. Perypetie bohaterów tych popularnych seriali komediowych, śmieszą, ale z drugiej strony nie można oprzeć się pokusie, iż jest w nich wiele prawdy o nas samych. Czyż bowiem postać Karola Krawczyka – człowieka ambitnego, z potencjałem, ale nie potrafiącego odpowiednio zrealizować swoich marzeń, nie jest obca wielu z nas? Albo czy spoglądając na słynnego już po dziś dzień Ferdka Kiepskiego – człowieka leniwego, ale budzącego powszechną sympatię, który jedyną przyszłość dla siebie i swojej rodziny upatrywał w czasach komunizmu, kiedy to pracy było pełno a i on sam mógł się realizować, nie widzimy w nim ogromnego podobieństwa do nas samych lub naszych najbliższych lub znajomych? Na to pytanie odpowie sobie każdy z nas na tyle na ile będzie chciał szczerze. Jedno jednak jest pewne sitkomy nie tylko bawią ale i skłaniają do pewnej refleksji. Nasze społeczeństwo dzieli się na dwie grupy: Ludzi ambitnych ale pozbawionych możliwości upragnionej samorealizacji; Ludzi z potencjałem ale bez perspektyw. Autorzy sitkomów z radością wykorzystują Polaków portret własny do tego by pokazać naszą rzeczywistość w krzywym zwierciadle ale także i po to by sprawdzić niektórych z nas na ziemię i nauczyć trzeźwego patrzenia na otaczającą nas rzeczywistość. Sitkomy bawią i tutaj nie ma dwóch zdań, ale czy tylko taka jest ich rola?